Wrażenia z pracy w Urzędzie Skarbowym

{ Opublikowany 04/04/2010 przez Radek Karbowski }
Tagi : , ,
Kategorie : Działdowo

Właśnie sobie zdałem sprawę, że nic tutaj nie napisałem od 20 lutego. Szybko ten czas leci. Było to spowodowane tym, że po prostu straciłem wenę i trochę mi się odechciało. Na początku chciałem powiedzieć o braku czasu, ale doszedłem do wniosku, że ściema jest zła. Poza tym – czasu nie ma tylko ten, kto nie umie się zorganizować. Chęci wróciły mi po obejrzeniu swoich statystyk. W ostatnich dniach pojedyncze osoby odwiedzały bloga, więc myślę, że mogę być z siebie dumny i na pewno nie pozwolę, żeby ów dobre dusze poczuły się zawiedzione.
Jeśli ktoś mnie zna, bądź w jakimś stopniu śledził mojego bloga, to zapewne wie, że od 1 marca jestem stażystą w Urzędzie Skarbowym w Działdowie (pisałem o tym?). W leadzie będzie krótko – jest fajnie. Pracuję w budynku, który widzisz powyżej. Ludzie odpoczywający na rynku, mogą mnie często zobaczyć w prawym oknie w kukułce na drugim piętrze.

Do tablicy zostałem wywołany przez Ewelinę Dziubińską, która napisała o wrogim nastawieniu urzędników do petentów (nie lubię tego słowa, wolę po prostu „pan z pitem”).
Przyszedł w końcu 1 marca, pierwszy dzień w pracy. Lekki stres, ponieważ uległem stereotypom. Bałem się sztywnej atmosfery i tego, że nie będę traktowany na równi z innymi pracownikami. Trafiłem do działu podatku dochodowego i dopiero wtedy zrozumiałem, jak bardzo się myliłem. W jednym biurze siedzę z kolegą ze studiów, tatą kumpla z podstawówki i miłą panią. Przyjęto mnie znakomicie, od razu dostałem ciastko i herbatę. Następnie nauczono nas (mnie i kumpla ze studiów) wprowadzać PITy do komputera  (tym się zajmuję do tej pory). Siedzę i wklepuję wszystko to, co znajduje się na PITcie-37 do bazy danych. Oczywiście mam podpisany cyrograf, więc pary z ust nie puszczę o tym, ile kto zarabia.

Po tygodniu wysłano nas na szkolenie do Elbląga, gdzie uzyskałem swój pierwszy w życiu certyfikat dotyczący obsługi aplikacji POLTAX. Powiem szczerze, że liczyłem na jakiś dyplom, a dostałem zwykłą, białą kartkę A4. ;p
Po trzech tygodniach zszedłem na salę, gdzie miałem obsługiwać podatników. To jest chyba moje powołanie. Trzy godziny zleciały mi, jak 10 minut. Po prostu lubię ludzi. Ciągle przychodzi ktoś nowy. Ładnych dziewczyn również nie brakuje. Odnośnie kolejek – BĘDĄ. W naszym urzędzie chcemy, aby ludzie byli pewni tego, że kiedy oddadzą PIT bezpośrednio urzędnikowi, to nie zostaną wezwani, co wiążę się z wprowadzeniem wszystkich pozycji dokumentu do bazy danych, aby sprawdzić jego poprawność. Często ludzie przynoszą zeznania wszystkich członków swojej rodziny. Jeden pan przyniósł 12 pitów. Jeśli komuś nie chce się czekać, to może wrzucić zeznanie do urny, jednak musi się liczyć z tym, że coś zostało źle wyliczone i będzie wezwany. Nawet jeżeli tak będzie, to nie ma czego się bać. Wykreśli jakąś cyferkę, wprowadzi inną, trzaśnie parafkę i pójdzie do domu.

Przez miesiąc pracy nie zauważyłem, aby któryś z moich kolegów-urzędników źle się odezwał do petenta (:/). Chyba, że naprawdę kombinował coś, nie do końca legalnego. Trzeba było go sprowadzić na ziemię i trochę ostrzej wybić mu to z głowy.

Cieszę się, że nie ma problemu ze zwalnianiem się do szkoły. To jest jedyny plus tego, że urzędy skarbowe należą do państwa – kierownik nie straci na tym, że nie będzie któregoś z pracowników. Chociaż wolałbym, żeby były prywatne – urzędnicy i, wtedy już, klienci bardzo by na tym zyskali. Obydwu stronom zależałoby na czasie. System akordowy również byłby znakomitym rozwiązaniem.

Jeśli ktoś jest zrażony do urzędów z okresu, w którym królowały tam zrzędliwe panie w okienku, to może wysłać zeznanie elektronicznie (bodajże od tego roku jest taka możliwość). Musi się liczyć jednak z tym, że jeśli jego zwrot będzie większy od 3000zł, to i tak zostanie wezwany i będzie musiał przynieść dokument potwierdzający swoje dochody oraz akty urodzenia swoich dzieci (chyba).

Mimo tego, że tak zachwalam, to jest jedna wada, ale odnosząca się nie tyle do samego US, co systemu stażu. Wypłaty nie dostanę na konto tylko do ręki. Gdzie XXI wiek? We wtorek skoczę do banku, który zajmuje się kasą dla stażystów i poproszę ich o przelewy. Może się uda. Życz mi powodzenia. To jest chyba najdłuższy wpis na moim blogu, myślę, że odkupiłem swoje winy okresu posuchy.

Smacznego jajka (mimo że już po śniadaniu! Cześć i czołem!

Podaj dalej:
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • email
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Grono
  • Wykop

Podobne wpisy:



10 Odpowiedzi do “Wrażenia z pracy w Urzędzie Skarbowym”

  1. Szczerze? Widzę, że nie do końca wiesz co tam robisz (co chwilę to "chyba"). Ładne dziewczyny byłyby też, gdybyś pracował na stoisku mięsnym w supermarkecie ;)
    Co do prywatyzacji…Wyobrażasz sobie Urząd Skarbowy, który zarządza pieniędzmi państwa naszego kochanego w prywatnych rękach? Przecież to bez sensu :) Skoro jest to organ państwowy, nie może być w prywatnych rękach.
    Powodzenia i popracuj nad językiem polskim :)

  2. Gdzie widzisz moje wątpliwości odnośnie tego, co robię?
    Może i by były, ale nie pracuję w supermarkecie, ale w US i do tego się odnoszę.
    Pewnie, że wyobrażam. A dotacje? Firmy wtedy też zarządzają tak jakby pieniędzmi państwa.
    Cały czas pracuję jak widać. :)

  3. Chyba mnie nie rozumiesz…Urząd Skarbowy nie może być prywatny! Równałoby się to z prywatyzacją…państwa :) Wyobrażasz sobie, że prywatna firma zarządza pieniędzmi, które Ty jako podatnik odprowadzasz do Skarbu Państwa? A potem taki prywaciarz bankrutuje…
    Chyba że chodzi Ci o zatrudnianie prywatnych osób do przyjmowania PITów.
    System akordowy? Hehe :) Już widzę te strajki, bo w jednym urzędzie przyjmują więcej a w drugim mniej petentów. I przepychanki "zapraszam pana do mojej kolejki, tamten w okienku obok to oszust!" :)

  4. Musiałaby być ostra selekcja takich przedsiębiorców.
    Ludzie w okienkach mało PITów przyjmują, najwięcej robi się w dziale podatku dochodowego. Nie wszyscy muszą pracować na akord. Niektóre stanowiska po prostu nie są do tego stworzone.

  5. Na początek uwaga, bo aż mnie dreszcze przechodzą jak to czytam (bynajmniej nie pozytywne): ÓW się odmienia!
    Zacytuję forumowicza 'bandziol20' z pierwszego lepszego forum: "tak rzadkie, że nieznane a używane jak fetysz przez snobów, co to gdzieś zasłyszeli, że brzmi mądrze i chcą się "bajerancko" powyrażać".
    Poradnia Języka Polskiego: "Ów to zaimek wskazujący, który określa rzeczownik i odsyła do znanego rozmówcom, obiektu lub zdarzenia z rzeczywistości albo do użytego wcześniej wyrażenia, do którego odnosi się ten rzeczownik, ma więc znaczenie ‘ten; ten właśnie (o którym była mowa)’[...] Formy odmiany tego zaimka brzmią: M. ów / owa / owo, D. owego / owej, D. owemu / owej, B. owego / ową, N. owym / ową, Ms. owym / owej, a w liczbie mnogiej: M. owi / owe, D. owych, C. owym, B. owych / owe, N. owymi, M. owych."
    Doprawdy nie rozumiem, dlaczego ludzie nie odmieniają owego wyrazu ;) przecież to proste… Mam nadzieję, że więcej tego błędu nie popełnisz.

    Widzę, że jesteś cały w skowronkach z powodu wklepywania cyferek do kompa. Mówią, że urzędnikiem trzeba się urodzić :P Ale do tego wypadałoby mieć jeszcze odpowiednią wiedzę i elementarną znajomość języka polskiego, żeby ktoś później nie dostał pisma z dopiskiem "czysta złotych".

  6. Jeśli chodzi o te dotacje… gdybyś dostał od babci część pieniążków na nowy sweterek w kratkę, który jest Ci potrzebny na zimę, to byłaby to Twoja kasa czy babci?
    Myślę, że określenie, że firmy zarządzają pieniędzmi państwa jest użyte na wyrost. Ekonomia, co prawda, nigdy nie była moją ulubioną dziedziną, no ale tak na logikę przynajmniej to by wyglądało.

  7. Spoko, będę pamiętał, ale nie porównuj "ów" i "czysta złotych".

    Szybko wyciągasz wnioski – napisałem, że lubię obsługiwać ludzi na sali, a nie wklepywać cyferki do komputera.

  8. Ja to w ogóle szybka jestem ;P
    Dobrze, że lubisz prcę z ludźmi :)

  9. To propozycja, ta? ;]

  1. 1 Trackback(s)

  2. PIT-37 i PIT/O – wypełnianie i praktyczne porady | Radek Karbowski

Napisz Komentarz

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree